poniedziałek, 19 grudnia 2011

piątek, 16 grudnia 2011

Coś miłego

Jestem chomikiem. Ten tekst leży u mnie na kompie od czasów, kiedy całe moje surfowanie po necie ograniczało się do wymiany mailami. Mam wrażenie, że mimo upływu lat wciąż jest aktualny.

środa, 14 grudnia 2011

Kilka różnych myśli...

Chciałabym napisać, jak śliczne jest South Molton zimą, kiedy te wszystkie domki z ogródkami są przyozdobione lampkami, podobnie jak drzewka na placu po środku wioski. Napisać - bo wciąż nie mam aparatu, żeby po prostu wrzucić zdjęcia, więc musiałabym się rozpisać o wszystkim.
Chciałabym Wam powiedzieć, jak się ucieszyłam, gdy rano wyjrzałam przez okno i zobaczyłam białą ulicę i dachy. Opisać moje zaskoczenie i chichot, kiedy zorientowałam się, że się myliłam, że to jeszcze nie śnieg, a grad, który pada sporadycznie od paru dni i widać sypnął porządnie jak nie patrzyłam.
Może jeszcze będę miała okazję, by to zrobić.
Teraz notka będzie krótka.
Już za tydzień mnie tu nie będzie. Będę w drodze do domu. O tej porze prawdopodobnie będziemy przekraczać Polską granicę, a przynajmniej zbliżać się do niej. Znowu będę między swoimi, spędzę święta z rodziną i Sylwestra z przyjaciółmi.
Staram się o tym nie myśleć, gdyby COŚ *tfu-tfu, na psa urok* się stało, ale nie mogę ukryć tego jak bardzo się cieszę na samą myśl o tym.
Już za tydzień jadę do domu.
Yay^^

sobota, 10 grudnia 2011

Ponieważ już jedna notka dzisiaj była, to teraz coś głupiego:
ja owinięta w kołdrę dyskutująca z moim Rozsądkiem:


Zdrowy Rozsądek - moje źródło uzasadnionych kompleksów.
W ten sposób mniej więcej od trzech godzin zbieram się do sprzątania. Playlista gra, a ja...
już, za chwilę, tylko głupi komiks zrobię...

Nowy blog

Blog! Shivuś, toć to genialna myśl.
Miejsce, żeby gdzieś wylać wena albo żale i mieć je z głowy. Przechowalnia myśli.
Genialne.
Pozostało znaleźć portal, wymyślić jakiś adres (przy moim braku kreatywności było to niezłe wyzwanie - głosy w mojej głowie proponowały "na-co-to-komu", czy "cierpienia-mlodego-egocentryka", czy "i-tak-nikt-tego-nie-przeczyta") i wrzucić w nagłówek coś, co może a) zniechęci potencjalnego gościa od zaglądania niżej, albo b) będzie tak zajebiste, że odwróci uwagę ludzi od faktu, że sam blog prawdopodobnie nie będzie zawierał wiele treści.
Jak widać wybrałam oba. I do tego z błędem, bo JollyJack to facet XD Uwielbiam jego galerię, ale IMO ten żółw bije wszystko na głowę.
Być może w chwili nudy uda mi się stworzyć coś własnego, co będę mogła wrzucić na górę.

Ludziom szukającym wielkich przemyśleń o życiu i śmierci, celnych uwag dotyczących naszej rzeczywistości, czy choćby zwykłych postów pisanych w miarę regularnie literacko znośnym językiem zapraszam na górę - tam jest taki fajny przycisk, co się nazywa "następny blog". Trzymajcie się, do zobaczenia nigdy.
Jestem leniwa, zapominalska, czepliwa, gburowata - a to i tak wtedy, kiedy mam dobry humor. Być może mam jakieś namiastki inteligencji, ale nie mam jak ich zastosować z racji bycia zwyczajnie głupią.
Pocieszam się myślą, że w pewnym stopniu wszyscy są głupi.
Łatwo się rozpraszam i tracę czymś zainteresowanie. Dziecinne ADHD, którego do dziś nie mogę się pozbyć. Na koncie mam już niezliczoną ilość rozpoczętych zeszytowych pamiętników i bodaj ze trzy blogi, które mam nadzieję, że sczezną śmiercią naturalną, bo mi się znudziły.
Tak więc - przygodny wędrowcze, któryś miał pecha tu zajrzeć - idź dalej. Ten blog nie będzie miał w sobie  zajmujących treści do tego może w każdej chwili umrzeć.
Jeśli zdecydujesz się mimo wszystko zostać, to zostaniesz nazwany przeze mnie masochistą (po co tracić czas?!). Zostałeś ostrzeżony.